🟥 Zanim przesłuchają, już oskarżają.
W normalnym państwie prawa kolejność jest jasna:
najpierw przesłuchanie, ustalenie faktów i dowodów — a dopiero potem zarzuty.
To fundament postępowania karnego.
Tymczasem w sprawie Zbigniewa Ziobry Prokuratura Krajowa dokonała operacji, która zaprzecza logice prawa i przypomina działania czysto polityczne:
- Najpierw Sejm błyskawicznie uchylił immunitet.
- Potem PK ogłosiła 26 zarzutów.
- Dopiero na końcu… planowane jest przesłuchanie Ziobry.
To kolejność odwrotna niż w jakimkolwiek profesjonalnie prowadzonym postępowaniu karnym.
Dlatego zadajmy wprost: czy celem było ustalenie prawdy, czy stworzenie medialnego efektu politycznego?
Jak powinno wyglądać prawidłowe postępowanie karne?
Kodeks postępowania karnego jest jednoznaczny: zanim prokurator postawi zarzut, musi posiadać:
- zgromadzony materiał dowodowy,
- przesłuchanie osoby podejrzanej,
- analizę jej wyjaśnień,
- ocenę wiarygodności,
- korespondencję, dokumenty i okoliczności,
- komplet podstaw faktycznych i prawnych.
Dopiero wtedy — i tylko wtedy — możliwe jest przedstawienie zarzutów.
W sprawie Ziobry odwrócono wszystko.
🟥 Działania PK są nielogiczne i sprzeczne z zasadami postępowania
1. Zerwano zasadę sekwencyjności procesowej
Najpierw uchylenie immunitetu → potem zarzuty → dopiero potem przesłuchanie.
To absurd prawny.
Niemożliwe jest postawienie zarzutów bez wcześniejszego poznania stanowiska podejrzanego.
W każdym innym kraju byłby to powód do natychmiastowego umorzenia postępowania.
2. Prokuratura nie zna wyjaśnień Ziobry — a mimo to formułuje 26 zarzutów
To tak, jakby najpierw napisać wyrok, a dopiero potem pytać o fakty.
Dla prawa karnego to sytuacja patologiczna.
3. Cała procedura wskazuje na decyzję polityczną, nie prawną
Objawy politycznej motywacji:
- błyskawiczne działania po decyzji Sejmu,
- brak jakiegokolwiek przesłuchania,
- brak weryfikacji dokumentów z udziałem podejrzanego,
- medialne nagłaśnianie sprawy przed czynnościami procesowymi,
- nacisk na spektakl, nie dowody.
Wygląda to tak, jakby zarzuty zostały przygotowane wcześniej, a przesłuchanie jest tylko formalnością potrzebną do dalszych działań medialnych.
4. Prokuratura zaprzecza zasadzie audi alteram partem: „wysłuchaj drugiej strony”
To jedna z najstarszych zasad wymiaru sprawiedliwości.
Tu została brutalnie złamana.
Ziobro nie został wysłuchany, nie poproszono go o stanowisko, nie wezwano go wcześniej jako świadka, nie przeprowadzono konfrontacji.
Tak działają systemy, które chcą wykonać polityczną operację, a nie ustalić prawdę.
🟥 Dlaczego tak zrobiono?
1. Efekt medialny
Najpierw immunitet i „26 zarzutów” — aby stworzyć fakt medialny i nadać temu pozór powagi.
2. Kreowanie obrazu winy przed dowodami
W opinii publicznej ma zakorzenić się przekaz:
„Skoro jest 26 zarzutów, to musi coś być na rzeczy”.
To manipulacja.
3. Strach przed realnym przesłuchaniem
Władza wie, że Ziobro ma dokumenty, argumenty, opinie prawne i pełną wiedzę na temat zgodności jego decyzji z prawem.
Dlatego przesłuchanie odbywa się po fakcie, aby nie burzyć narracji.
4. Intencja polityczna
Celem jest zastraszenie środowiska konserwatywnego, uderzenie w symbole poprzedniego rządu i zneutralizowanie potencjalnych przeciwników politycznych.
🟥 To nie jest postępowanie karne. To pokaz siły.
W ten sposób działają struktury, które chcą wykorzystać instytucje państwa do celów politycznych — a nie poszukiwać prawdy.
Państwo prawa wymaga:
- dowodów,
- wyjaśnień,
- procedur,
- wysłuchania obu stron.
Tu mamy:
- najpierw oskarżenie,
- potem „dowody się znajdą”.
To nie jest sprawiedliwość.
To mechanizm polityczny.
Konkluzja
Prokuratura Krajowa odwróciła naturalną logikę postępowania karnego:
najpierw zarzuty, potem dopiero próba sprawdzenia faktów.
To działanie:
- sprzeczne z kodeksem,
- sprzeczne z zasadami procesowymi,
- sprzeczne z prawem do obrony,
- i całkowicie nielogiczne z punktu widzenia wymiaru sprawiedliwości.
W sprawie Ziobry nie chodzi o prawo — chodzi o politykę.
A gdy polityka przejmuje prokuraturę, prawda przestaje mieć znaczenie.

