Coraz więcej wskazuje na to, że Europa nie zmaga się z „kryzysem migracyjnym” – lecz z zaplanowanym hybrydowym atakiem, którego celem jest osłabienie i rozbicie państw członkowskich Unii Europejskiej. Migracja przestała być wyłącznie zjawiskiem społecznym. Stała się bronią – cichą, ale niezwykle skuteczną.
Na naszych oczach realizowany jest scenariusz destabilizacji kontynentu. Wrogie reżimy – jak Białoruś Łukaszenki – organizują przerzuty migrantów, by wywołać presję na granice UE. Rosja w tym czasie prowadzi wojnę na Ukrainie, która nie tylko niszczy ten kraj, ale również osłabia UE gospodarczo, militarnie i politycznie. To nie są przypadkowe kryzysy – to elementy szerszej gry.
Mechanizm jest prosty: najpierw destabilizacja granic przez masowe fale migracyjne, potem kryzysy wewnętrzne (społeczne, kulturowe, ekonomiczne), aż w końcu państwa UE stają się słabym i łatwym celem. To właśnie kwintesencja nowoczesnej wojny hybrydowej – wojny, w której nie potrzeba bomb, by zniszczyć struktury Zachodu.
Jak ostrzegał prof. Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta RP i ekspert ds. bezpieczeństwa:
„Zorganizowana migracja, sterowana przez państwa wrogie Zachodowi, to forma broni nowej generacji. To nie tylko demografia – to polityka destabilizacji.”
Generał Roman Polko, były dowódca GROM, mówił wprost:
„Migracja może być i jest używana jako element wojny hybrydowej. To nie są tylko uciekinierzy – to narzędzie presji, chaosu i manipulacji.”
Zamiast adekwatnej reakcji, Unia Europejska przyjmuje pakt migracyjny, który nie chroni granic, ale zmusza państwa członkowskie do relokacji migrantów albo płacenia kar. Dla wielu krajów, takich jak Polska czy Węgry, to jawny atak na suwerenność i bezpieczeństwo narodowe. Taki „pakt solidarności” w praktyce wspiera cele agresorów – pogłębia chaos, podziały i napięcia społeczne.
W tym samym czasie organizacje globalne, elity finansowe i media promują narrację „otwartych granic” i „wspólnej odpowiedzialności”, ignorując faktyczne skutki. Czy to tylko ideologiczne zaślepienie? A może część większej, globalnej agendy, która przygotowuje świat na „nowy porządek” – kosztem narodów, tradycji i bezpieczeństwa?
Już w 2016 roku George Soros pisał:
„UE musi zaakceptować co najmniej milion uchodźców rocznie i stworzyć skuteczny system redystrybucji.”
(Project Syndicate, 2016 – „Europe Must Accept Refugees”)
Czy jesteśmy świadkami początkowej fazy III wojny światowej, prowadzonej metodami hybrydowymi – przez migrację, dezinformację, presję kulturową i gospodarcze wyniszczenie? Coraz więcej obywateli, analityków i polityków zaczyna mówić o tym otwarcie.
Władimir Putin mówił w 2016 roku:
„Zachód sam podciął sobie gałąź, na której siedzi, przyjmując miliony migrantów bez kontroli.”
To nie była opinia – to wyznanie strategii.
Europa ma jeszcze wybór: albo się obudzi i zacznie bronić swoich granic, swojej kultury i suwerenności – albo pozwoli, by nowoczesna wojna rozegrała się bez jednego wystrzału, ale z katastrofalnym skutkiem.