Hashtag #StopHejt zrobił w ostatnich miesiącach oszałamiającą karierę w mediach społecznościowych. Politycy koalicji rządzącej prześcigają się w deklaracjach: „będziemy ścigać każdego sprawcę”, „powołamy wyspecjalizowanych prokuratorów”, „nienawiść nie przejdzie”.
Problem polega na tym, że w praktyce „stop hejt” działa tylko wtedy, gdy ofiara jest politycznie właściwa.
Deklaracje kontra rzeczywistość
Posłanka Platformy Obywatelskiej Elżbieta Anna Polak ogłasza publicznie, że:
„Będziemy ścigać każdego sprawcę! Kilkudziesięciu śledczych z 13 prokuratur będzie mieć specjalizację w ściganiu hejtu”.
Brzmi poważnie. Tyle że gdy hejt, groźby i przestępstwa dotyczą osób spoza kręgu sympatii obecnej władzy – państwo nagle traci słuch i wzrok.
Zawiadomienie, które prokuratura wolała „przeoczyć”
W 2025 roku zostało złożone zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw przez Katarzynę Augustynek („Babcię Kasię”), obejmujące m.in.:
- fałszywe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Roberta Bąkiewicza – art. 234 k.k.,
- zakłócanie aktu religijnego i naruszenie miru kościoła – art. 195 § 1 k.k.,
- groźbę karalną wobec Jarosława Kaczyńskiego:„Jarek, zajebiemy cię niedługo” – art. 190 § 1 k.k.,
- publiczne znieważenie Prezydenta RP Andrzeja Dudy słowami:„Jesteś najgorszym sk*rwielem, jakiego ziemia nosi. Obyś sczezł” – art. 135 § 2 k.k.
Nie są to „kontrowersyjne opinie”. To konkretne typy czynów zabronionych opisane w Kodeksie karnym.
Co zrobiła prokuratura?
➯ Odmówiła wszczęcia dochodzenia.
➯ Nie skontaktowała się z pokrzywdzonymi.
➯ Oceniła „brak uzasadnionej obawy” za ofiary gróźb.
A przecież w przypadku groźby karalnej (art. 190 k.k.):
- to subiektywna ocena pokrzywdzonego decyduje o przestępstwie,
- prokuratura ma obowiązek zapytać ofiarę, czy składa wniosek o ściganie.
Tego nie zrobiono.
Dla jednych – błyskawiczne śledztwa. Dla innych – cisza
W 2025 roku, gdy pojawiły się groźby wobec Donalda Tuska,:
- zawiadomienia składali politycy (m.in. Krzysztof Brejza),
- administratorzy portali przekazywali dane użytkowników,
- prokuratura działała z urzędu, sięgając nawet po art. 255 § 1 k.k. (nawoływanie do przestępstwa).
Tam wnioski pokrzywdzonych nie były przeszkodą.
Tu – stały się wygodnym pretekstem.
#stophejt – ale tylko w jedną stronę
Jeśli:
- groźby wobec jednych są „śmiertelnym zagrożeniem demokracji”,
- a groźby wobec innych są „niespełnionymi znamionami czynu”,
to nie mamy do czynienia z państwem prawa, lecz z systemem politycznej selekcji.
Hashtag #stophejt nie może być pałką na przeciwników i parasolem ochronnym dla swoich.
Albo prawo działa równo wobec wszystkich, albo nie jest prawem — tylko narzędziem.
Pytanie, które władza woli przemilczeć
Dlaczego:
- obrażanie Prezydenta RP,
- grożenie liderowi największej partii opozycyjnej,
- zakłócanie Mszy Świętej,
nie uruchamiają tej samej machiny „zero tolerancji”, którą widzimy w innych sprawach?
To pytanie pozostaje bez odpowiedzi.
Ale milczenie prokuratury jest odpowiedzią samo w sobie.
